...co za dużo, to niezdrowo...
Lista wpisów    O co tu chodzi?    Zgłoś błąd   
RSS notki   RSS komentarze
Kategorie: aktualne wykopaliska




Lexus GS300

gs300


Po dwu latach wyprzedawania floty na tle przeprowadzki do Szkocji, przyszedł czas kupowania; oczywiście czegoś taniego, sporego, wypasionego.

Ponieważ generalnie używamy samochodu służbowego, także prywatnie, pierwszy szrotwagen w nowym kraju miał być raczej dla żony, niż dla mnie i ogólnie zabawką. Najpierw celowaliśmy w małe terenówki, w stylu ulubionej w poprzednim życiu Vitarki (i tak samo, z automatem i jakimś wypasem), ale trudno trafić tutaj dobre i tanie jednocześnie; na naszej półce cenowej wszelkie Vitary, RAV4 czy nawet większe są w stanie raczej słabym, a na ładne Jimny czy Mavericka czy RXa trzeba wyłożyć se 3x więcej kasy, niż zamierzaliśmy przeznaczyć na zabawkę weekendową. Potem przestawiliśmy celownik na sedany/hatchbacki, podobnie, z automatem i wypasem, najlepiej nieco mniejsze, i tu szybko zafiksowaliśmy się na dwu markach i paru modelach - lexusy IS pierwszej generacji, opcjonalnie lexusy GS300 i jaguary X-type AWD, w zupełnej ostateczności może coś jak wypasiona honda civic.

ISy dobre okazało się trudno znaleść (pamiętajmy, to Szkocja, z każdą 100 mil na północ od Londynu ceny rosną a wybór maleje), ale już w drugim podejściu trafiliśmy na GS300, starego ale w niezłym stanie, więc - posiedliśmy.

Lexus GS300, czyli mid-range performance luxury sedan w swoim czasie, made in Japan (Tahara), design by Giugiaro/Italdesign. Standardowy, kwiecień 1997 (czyli końcówka tego modelu, w sierpniu wszedł do sprzedaży "oczaty" GS dwójka), trochę "odchudzona" rzędowa trzylitrowa szóstka od starej Supry, coś koło 220KM i około 9s do setki. Automat oczywiście, tylny napęd. Wypasy jak to w lexi i w GSie, czyli wszystko elektryczne, tempomat, elektrycznie ustawiana kierownica, grzane skóry, jakieś audio premium ze zmieniarką CD, wypasiony szyber, itd itp. Nie jest to chyba najwyższy możliwy wypas (mam wrażenie, że bywała grzana przednia szyba czy pamięć ustawień kierowców z LSa czy najwyższe audio powinno być sygnowane Nakamichi, itp. detale), ale może mieszają mi się wersje japońskie itp. (np. GS430, z V8, w wersjach na USA), z "normalnymi" - ten akurat jest zwykły; kupiony, używany i serwisowany w Glasgow i okolicy przez ostatnie dekady.

gs300   gs300   gs300

Stan niezły, zgodny z wiekiem i przebiegiem. Silnik i skrzynia ledwo dotarte po 100tys mil (160tys km); zawieszenie, skądinąd bardzo porządna konstrukcja jak na tamte czasy, w niezłym stanie; wydechy, kierowniczy i w ogóle graciarnia pod spodem mniej więcej tip-top. Co nie było tip-top, to hamulce (biorące jak trzeba, ale pozapiekane itp. ogólnie do przejrzenia) i może nie do końca łyse, ale stare opony (BTW komfortowe tłuste gumy na wzg. małych felgach, a nie nowomodne twarde bandaże z czarnej farby na wielkich alusach). Swoją drogą, ma długi przegląd (do marca) a jako zalecenia wpisane tylko opony właśnie i skorodowany filtr paliwa. Zdaje się stał parę miesięcy "wyrejestrowany" (SORN), stąd może te hamulce niezbyt ciekawe, ale szybko i bezproblemowo poprawione.

Sporo małych i średnich obcierek (kilka udało się łatwo poprawić/przetrzeć, co sugeruje, że w UK nikt nie próbował nawet ich dotykać), jedno lusterko oblazło z lakieru (już pomalowane), ze dwa malutkie odpryski na dachu (ale jakiś bęcwał nie zabezpieczył i nieco korozji poszło) i początki purchli na małym kawałku rantu przedniego błotnika (chyba konsekwencje jakiejś przygody typu przygięcie-odgięcie).

Wnętrze: średnio podniszczone szare skóry (ale bez przetarć czy rozerwań), jakieś ryski, ale naprawdę niewiele jak na pełnoletni wózek. Cała elektryka działająca - szokujące, ale nie znalazłem żadnego układu czy urządzenia niedziałającego czy popsutego, łącznie z regulacją wysokości świateł, zmieniarką CD, wysuwaną anteną czy fabrycznym trzecim stopem, dużą listwą LED - nawet jedna dioda nie zgasła po 18 latach...

Klima co najmniej do nabicia, a najpewniej "do nabicia", ale na działanie takich rzeczy w kupowanych za grosze szrotwagenach nigdy nie liczę i wisi mi to; przejrzy się, to się ustali czy warto w ogóle do tematu podchodzić, natomiast ważniejsze, że sam klimatronik, wyświetlacze, nawiewy itd. działają ok.

Największy przewidywany problem, to początki rdzy "na serio"; będę próbował powalczyć z "rudą", gdyż poza tym autko jest w kapitalnym stanie i bez wątpienia jest to najlepszy samochód jaki mieliśmy i w najlepszym stanie jaki mieliśmy. I idealny dla nas tu i teraz kompromis ceny/ kosztów/ wyglądu/ wypasu/ komfortu/ naprawialności/ stanu.

Jeździ bardzo przyzwoicie, pomimo znacznej masy (nieco ponad 1700kg pusty), nieco ponad 200KM daje radę poruszyć 5m sedana RWD w miarę żwawo, nie odstaje od typowej niemieckiej konkurencji tej wielkości i mocy. Przy tym cichy, komfortowy, fenomenalne audio, trochę gadżetów, piękna klasyczna prezencja - dokładnie taki jak powinien być lexus.

Na razie wymieniłem filtr powietrza i pasek osprzętu, plus będą jakieś drobiazgi jak czujniki parkowania (szkoda obetrzeć lexi) czy białe boczne kierunki, może troszkę więcej automatyki świateł. Później i w międzyczasie - podmalowanie dołu, odprysków, itp. (ale pomimo lata, trudno go w Szkocji dostatecznie wysuszyć, tu jednak co chwila pada...). Później porządny przegląd hamulców, a nie tylko "rozruszanie". Potem pasek rozrządu + pompa wody, może oleje, jakieś opony na jesień. Wiele więcej do roboty w nim nie widzę na razie.

Podsumowując - bardzo fajne wozidełko, bardzo "po" czy może "obok" ulubionych Scorpio, bardzo w naszej niszy.
_________________________
Autor: Boni
Kiedy: 2015-07-09, czwartek
Kategorie:  aktualne
Tagi:  gs300, lexus





Valid HTML 4.01 Strict   powered by PHP


Engine: Anvil 0.53   BS 2012