...co za dużo, to niezdrowo...
Lista wpisów    O co tu chodzi?    Zgłoś błąd   
RSS notki   RSS komentarze
Kategorie: aktualne wykopaliska




Merkur Scorpio

merkur

Dokładniej, o co chodzi z Merkurem, można poczytać TU (po polsku) albo TU (po angielsku).

Egzemplarz kupiony 09.2008 dla kaprysu, impulsowo z ogłoszenia Allegro czy Otomoto, z komisu pod Wieliczką, za bodajże 3200. Wersja bazowa 1989, 2.9i (bez LPG) i z ręczną skrzynią, ale wyposażenie nieco dziwne, jakby Merkur w wersji skonwertowanej fabrycznie „z powrotem” na Europę. Licznik tylko w km/h, lampy EU, no i ta rzadka ręczna skrzynia, ale reszta w wersji oryginalnej US, osprzęt silnika, zderzaki, drzwi, elektryka, klimatronik itd. itd., wszystko jak trzeba. Wersja bazowa (plus grzane fotele), ale bez skóry, komputera spalania, szyberdachu. I tak nieźle wyposażony, nawet jak na rok 2008, o 1989 nie mówiąc…

Dosyć zadbany, nie „zamotany”, mechanika i elektryka na oryginale, większość rzeczy działa. Wady – silnik klekot (lifterki), wydech głośny (brak kawału pierwszego tłumika, nieudolna rura), kierowniczy niezbyt pewny (luzy, prawdopodobnie przez dziurawe gumy osłon), niepewne zawieszenie przodu, klima „do nabicia (w butelkę ;) )”. Trochę wysiedziane przednie fotele, kiepska podsufitka, obtarcie listwy na jednych drzwiach, malowany „elementami” i to widać. Zalety – opanowana mniej więcej rdza, ktoś porobił co gorsze miejsca (dlatego łaciaty), jedyne to pod progami i na skraju tylnej klapy trochę się pokazało. Skrzynia ręczna zbiera się znacznie szybciej niż automat, choć jeszcze nie jest idealna (jest to T5 z dziwnymi przełożeniami, przydałaby się MT75…)

Pozostanie u mnie dożywotnio, nie wyobrażam sobie, że jakieś okoliczności zmuszą mnie do pozbycia się go.

Galeryjka:

merkur merkur merkur

Ciekawostki i różnice wzg. Forda Scorpio:

merkur merkur merkur

Zaliczona wymiana płynów, gumek przodu, poprawienie drobiazgów, odłączenie nieszczęsnej sprężarki rozrzedzającej spaliny i EGR. Uszczelnienie pokryw zaworów plus ich odmalowanie. Wahałem się, czy ma zostać na oryginale, czy będzie do „motania”, i jednak – do lekkiego motania. Na pierwszy ogień poszło wnętrze – komplet jasnego weluru ze Scorpio Mk3, łącznie z boczkami i podłokietnikiem, jeśli uda się znaleźć, to deska jasna od Mk1, i reszta plastików. Nie jest to tak do końca łatwe, i ciągnie się już długo (za zimno w garażu ;) ). Po wnętrzu, albo jakieś gadżety elektroniczne, albo ospojlerowanie a la RS (europejski RS przód tył nie pasuje, bo inne zderzaki…), może jakieś malowanie (dylemat, czy zostawić srebrny na szarej listwie, czy cały srebrny, czy jeszcze inaczej).

[09-2012]

Poszedł. A dawał przez lata tyle frajdy i pożytku, a tak deklarowałem, że zostanie dożywotnio. Jeszcze nie wierzę, że tak się stało, ale tradycyjnie, 6 wózków to za dużo... i są już tak dobrane, że merkur, chyba jeden z ostatnich w takim stanie w PL, był "najsłabszy" - więc poszedł do handlarza, który co prawda po obejrzeniu zachwycił się, i stwierdził, że będzie jeździł (BTW pierwszy raz sprzedałem samochód nie otwierając maski, i to "zawodowcowi"), ale szkoda straszna. Kiedy przed sprzedażą go ogarnąłem i przejechałem się, miałem ochotę odwołać w diabły transakcję. Ale co poradzić, żona ze sprzęgłem nie jeździ; zresztą, jak zwykle, szósty wóz pół roku praktycznie stoi, potem sprzedajemy...
_________________________
Autor: Boni
Kiedy: 2012-10-04, czwartek
Kategorie:  wykopaliska
Tagi:  merkur, ford, scorpio




Valid HTML 4.01 Strict   powered by PHP


Engine: Anvil 0.53   BS 2012